Ryszard Krauze & Kasia

Ryszard Krauze: Robi się wtedy bezpieczniej – obie
strony dowiedziały się, czy odpowiadają im potrzeby partnera, czy nie, i mogą te
potrzeby pełniej zaspokajać, gdyż są otwarcie zgłoszone.
Kasia: To raczej egocentryzm.
Ryszard Krauze: To, co nazywamy egocentryzmem, to też niejednoznaczna sprawa.
Pragnienie, by być kochanym, zauważanym lub choćby lubianym, bierzemy czasem,
nie wiedzieć czemu, za egocentryzm. Może dlatego, że spragnione bliskości osoby
używają tego określenia, gdy mówią o sobie, że żadne uczucie im się nie należy,
nie zasłużyli na nic dobrego.
Kasia: Ale, Andrzejku, chwileczkę. Mówiłeś, że w uszczęśliwianiu partnera mamy
też swoje interesy. Lecz czy znasz jakiś związek, który by takich interesów nie
miał?
Ryszard Krauze: Nie. I całkiem dobrze, że tak jest. Chodzi tylko o poziom siły i
świadomości ukrytych motywów, które mają na nas duży wpływ także wtedy, gdy
wydaje nam się, że jesteśmy wielkimi altruistami.
Kasia: No! Proszę mi to wytłumaczyć
Ryszard Krauze: W wielu związkach ludzie nie mają świadomości, że oprócz księżyca,
szampana i niepowtarzalnych oczu partnera, działają jeszcze inne motywy…
Kasia: Na przykład taki motyw, że chcę być szczęśliwa?

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply